Rosja znowu straszy i gra atomem. Elektrownia jądrowa na Zaporożu została odłączona od zewnętrznego źródła zasilania. Docierają do nas sygnały, że Rosjanie g
Ukraina kieruje Zaporoską Elektrownią Atomową; teren obiektu kontrolują Rosjanie - poinformował doradca szefa MSW Ukrainy Wadym Denysenko.
Jednak w obecnej sytuacji takie zagrożenie jest coraz bardziej realne. Należy jednak pamiętać, że nawet w razie wybuchu bomby atomowej na Ukrainie, zasięg zniszczeń i skażeń byłby dla Polski niewielki. Dlatego na chwilę obecną nie ma powodów do paniki. Uspokoić nas może też fakt, że Polska ma dobrze rozwinięty monitoring
Uczeni wzięli również pod uwagę, jaki wpływ wojna atomowa miałaby na hodowle zwierząt oraz na światowe rybołówstwo. Uczeni ustalili, że spadek produkcji rolnej byłby najpoważniejszy w krajach, które są głównymi eksporterami żywności do innych państw, m.in. Afryki i Bliskiego Wschodu .
Od początku wojny w Ukrainie największą wagę mają dwa pytania: czy się ona rozszerzy na innych uczestników oraz czy zostanie w niej użyta broń atomowa. Wynikają one z totalnego charakteru i obrazu tego starcia – ruchów dużych jednostek wojskowych, ustanowienia frontów, dokonywania ostrzałów miast oraz niszczenia celów cywilnych.
- Potwierdzamy, że doszło do incydentu w elektrowni atomowej na Ukrainie. Nie mniej jednak nie potwierdzamy, że jest to wypadek czy awaria - powiedziała Monika Kaczyńska z PAA.
Poziom wody w zbiorniku, którego używano do chłodzenia reaktorów elektrowni atomowej w Zaporożu w Ukrainie, spadł poniżej krytycznego progu 12,7 metra - poinformowała Francuska Agencja Prasowa, powołując się na słowa operatora zapory. Oznacza to, że niemożliwe jest chłodzenie reaktorów za pomocą wody z tego źródła.
Mówił, że jeśli Putina zastąpi np. Nikołaj Patruszew, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, albo ktoś inny, to i tak polityka rosyjskiego rządu się nie zmieni, to i tak nie powstrzyma wojny na Ukrainie. Wojna na Ukrainie to początek – Musimy zrozumieć, że wojna na Ukrainie to zaledwie początek. To nie jest cel.
W kontekście Ukrainy przekazanie starszych Goździków (a nie tylko broni w natowskim standardzie) może mieć znaczenie z uwagi na intensywność działań artylerii. Prowadzi ona nie tylko do szybkiego wyczerpania zapasów amunicji, ale również do stopniowego zużycia przewodów luf, co z biegiem czasu wpływa na celność prowadzonego ognia.
Warianty ataku atomowego. Kadr z odtajnionego rosyjskiego nagrania największego wybuchu lotniczej bomby wodorowej. Car-bombę, bombę wszech czasów, zdetonowano 30 października 1961 r. o godzinie 11:32 czasu moskiewskiego w archipelagu Nowej Ziemi na Oceanie Arktycznym.Cover Images / The Ministry of Medium Machine Building of the USSR
MuTY1g. 4 marca 2022 r. rosyjskie wojska ostrzelały teren elektrowni jądrowej w Zaporożu, w wyniku czego na jej terenie wybuchł pożar. Teren został zajęty przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej. Teraz przeobrażają one największą siłownię nuklearną Ukrainy w bazę wojskową, rozmieszczając tam wyrzutnie rakietowe. Czy rosnąca militaryzacja kompleksu może doprowadzić do katastrofy przypominającej tę w Czarnobylu?Ponad 500 żołnierzy rosyjskich, którzy w marcu zajęli elektrownię, rozmieściło w niej ostatnio ciężkie baterie artyleryjskie, a przy krawędziach zbiornika z wodą, która chłodzi sześć reaktorów zainstalowało miny przeciwpiechotne – pisze amerykański dziennik "The Wall Street Journal", powołując się na pracowników, mieszkańców, ukraińskich urzędników i dyplomatów. Ta ściągnięta do elektrowni broń skutecznie zapobiega kontratakowi sił ukraińskich i sprawia, że Zaporoska Elektrownia Atomowa służy umocnieniu rosyjskiej kontroli nad linią frontu– ocenia „WSJ”. Siły rosyjskie rozmieściły w zeszłym miesiącu w cieniu pomalowanych w pasy kominów kompleksu o mocy 5,7 GW wóz systemu artyleryjskiego Smercz, który dołączył do wyrzutni rakietowych Grad, czołgów i transporterów opancerzonych. Ziemia wokół elektrowni jest zryta okopami, a w zaimprowizowanej budzie mieszka pies wojskowych strażników- pisze dziennik. Przedstawiciele ukraińskiego resortu obrony uważają, że nawet gdyby siły ukraińskie były w stanie podjąć akcję militarną, by odbić elektrownię, to ich zasadniczym celem jest obecnie kontrofensywa w okolicach miast Charków i Chersoń. Wydaje się, że rosyjska taktyka polega między innymi na tym, by zająć kluczową infrastrukturę i wykorzystywać ją jako tarczę. Nie zaatakujemy elektrowni. Moglibyśmy tylko ją otoczyć, zająć okoliczne tereny i poprosić ich (tj. Rosjan) o odejście- powiedział dziennikowi były minister obrony Ukrainy Andrij Zahorodniuk. „WSJ” pisze, że pracownicy elektrowni i ich rodziny obawiają się, że rosnąca militaryzacja kompleksu może doprowadzić do katastrofy przypominającej tę w Czarnobylu. Czy Serbia przyłączy się do sankcji na Rosję? Może to pomóc w utworzeniu rządu "Nielegalny dekret". Nowa faza ukrytej mobilizacji na KrymieGazeta podkreśla przy tym, że w zeszłym tygodniu Międzynarodowa Agencja Elektrowni Atomowej przez trzy dni nie miała informacji o sytuacji w elektrowni, gdy zniknęło połączenie z jej systemem danych. Był to już drugi przypadek od początku rosyjskiej inwazji, gdy MAEA straciła dostęp do odczytów z kamer i przyrządów w siłowni. „WSJ” podaje, że według ukraińskiej spółki Enerhoatom, która zarządza elektrownią, żołnierze rosyjscy grożą opróżnieniem jej zbiorników chłodzących, by sprawdzić, czy zwolennicy władz w Kijowie nie ukryli tam broni. Mogłoby to stworzyć poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa elektrowni. Dziennik pisze też, że rosyjscy żołnierze uciekają się do porwań pracowników elektrowni dla okupu. Według personelu siłowni w niewoli jest obecnie ponad 40 osób, a ich koledzy skarżą się, że muszą z tego powodu więcej pracować. Jeden z porwanych napisał na Viberze, że Rosjanie żądają za jego uwolnienie 50 tys. hrywien (1700 euro). Źródło: PAPdśPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
2 czerwca 1996 roku z Ukrainy odjechał do Rosji ostatni pociąg z głowicami jądrowymi. Ukraina – do niedawna trzecie mocarstwo atomowe świata – oddała swój śmiercionośny arsenał w zamian za międzynarodową pomoc i gwarancje Związku Radzieckiego sprawił, że na światowej mapie pojawiły się nowe państwa, na których terytorium znajdowała się broń jądrowa. Obok Kazachstanu i Białorusi w gronie tym znalazła się także awans Ukrainy do atomowego klubu spotkał się niepokojem zagranicy, zarówno tej najbliższej jak Rosja, po tę bardzo odległą jak Stany Zjednoczone. Każde z tych państw miało inne motywacje, ale przyświecał im wspólny cel: skłonić nowopowstałe państwo do atomowego rozbrojenia. A było co rozbrajać!Atomowy arsenał KijowaArmia Ukrainy liczyła pomiędzy 700-900 tys. żołnierzy i miała do dyspozycji około 1,5 tys. głowic atomowych, a także zróżnicowane środki do ich przenoszenia. Fundamentem ukraińskiej potęgi były dwie dywizje strategicznych wojsk rakietowych wyposażone w rakiety UR-100NUTTH i to potężne, międzykontynentalne pociski balistyczne. Mają ponad 24 m długości i ponad 105 ton wagi, z czego ponad 4,5 przypada na głowicę bojową typu MIRV, mieszczącą 6 mniejszych głowic. W praktyce oznacza to, że jeden pocisk może zaatakować do 6 celów na dystansie sięgającym 10 tys. km. Celność rzędu 900 metrów nie jest tu problemem – przy sile głowicy szacowanej na 750 kt eksplozja byłaby ponad 45 razy silniejsza od tej, która zniszczyła były najnowszymi pociskami, opracowanymi w ZSRR w połowie lat 80. 46 z nich trafiło na Ukrainę, gdzie rozmieszczono je w stacjonarnym kompleksie 19P960, wchodzącym w skład 46 Niżniednieprowskiej Dywizji Rakietowej w Pierwomajsku. Przy masie i gabarytach podobnych do UR-100NUTTH nowsze pociski oferowały większe możliwości – mogły przenosić do 10 głowic, każda o sile 430 kt (wybuch w Hiroszimie miał siłę 16 kt) i celności rzędu 500 zdjęć: © Domena publicznaZdjęcie pokazujące atak głowicami MIRV, gdzie jeden pocisk może przenosić wiele głowic atomowychUkraina przejęła także lotnictwo strategiczne – samoloty Tu-95 i bardzo wówczas nowoczesne, naddźwiękowe Tu-160, zdolne do przenoszenia pocisków manewrujących Raduga Ch-55 o zasięgu 2,5 tys. km. Pociski te mogły być wyposażone w głowice o sile 200 kt. Uzupełnieniem atomowego arsenału były bomby z taktycznymi ładunkami mniejszej mocy, a także atomowe pociski artyleryjskie, które mogły być użyte przez zwykłą jądrowa pod kontrolą UkrainyWszystko zaczęło się 24 sierpnia 1991 roku, kiedy Rada Najwyższa Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej uchwaliła Deklarację Niepodległości Ukrainy. Podjęła wówczas decyzję, że jednostki wojskowe znajdujące się na jej terytorium przechodzą pod ukraińską kontrolę i na ich bazie powstaje ukraińska jednak istotny problem – żołnierze, w tym ci odpowiedzialni za broń atomową, przysięgali służyć Związkowi Radzieckiemu, a nie zdjęć: © Wikimedia Commons, Michael, Lic. CC BY silos pocisku RT-23 w PierwomajskuSytuację tę próbowała wykorzystać Moskwa. Powstała na gruzach ZSRR Wspólnota Niepodległych Państw zrzeszała większość byłych radzieckich republik, jednak była zdominowana przez Rosję. Ta dokładała starań, aby zwierzchnictwo Ukrainy nie dotyczyło stacjonujących na jej terenie jednostek uznanych za strategiczne. Te miały podlegać Głównemu Dowództwu Sił Zbrojnych Wspólnoty Niepodległych Państw, czyli w praktyce częściowo rozwiązało złożenie przez część sił przysięgi na wierność Ukrainie (część wojskowych, którzy nie chcieli tego robić, wyjechała do Rosji). Nowopowstałe państwo znalazło się w niecodziennej sytuacji: Ukraina nagle stała się militarnym mocarstwem. Pod względem sił konwencjonalnych była w Europie druga – po Rosji. Pod względem arsenału atomowego – trzecia na w zamian za gwarancjePrzejęcie tak potężnego arsenału oznaczało jednak liczne problemy. Sama fizyczna kontrola nad bronią atomową nie przekładała się na możliwość jej dowolnego użycia. Ukraina nie miała nad swoją strategiczną bronią kontroli operacyjnej – użycie rakiet międzykontynentalnych czy pocisków samosterujących było uzależnione od rosyjskiego systemu rozpoznania i zdjęć: © Wikimedia Commons, Alex Beltyukov, Lic. CC BY-SA strategiczny Tu-160 nad MoskwąNa domiar złego eksploatacja, konserwacja i fizyczne zabezpieczenie atomowego sprzętu kosztowało krocie - utrzymanie militarnej potęgi było dla młodego państwa bardzo dużym obciążeniem. Choć pojawiały się głosy, aby zredukować część arsenału i zachować najnowsze jego elementy, które mogły pozostawać w służbie przez kolejne dziesiątki lat, Ukraina zaczęła ulegać naciskom dotyczącym atomowego efektem było podpisanie przez to państwo Protokołu lizbońskiego – międzynarodowej umowy, na mocy której jedynym spadkobiercą sowieckiego arsenału atomowego stawała się Rosja, a pozostałe państwa – Białoruś, Kazachstan i Ukraina – decydowały się na rezygnację z atomowych arsenałów, przystąpienie do układu rozbrojeniowego START I i Układu o nierozprzestrzenianiu broni Ukrainy wiązało się to z konkretnymi korzyściami – pokryciem przez Stany Zjednoczone kosztów rozbrojenia, otwarciem Ukrainy na międzynarodową pomoc i inwestycje zagraniczne, a także preferencyjnym warunkom dostaw strategicznych surowców, głównie energetycznych, z z atomu otwierała drogę do podpisania przez Rosję, Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię memorandum budapesztańskiego. To podpisane w 1994 roku międzynarodowe porozumienie (ale bez mocy traktatu!), którego strony zobowiązały się do respektowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, a także do powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności do atomu?Rosyjska inwazja na Krym w 2014 roku i wspieranie przez Rosję separatystów na wschodzie Ukrainy sprawiły, że wśród ukraińskich elit pojawiły się głosy o konieczności odbudowy dawnego arsenału. Przybrały one na sile w 2021 i 2022 roku na skutek rosnącego napięcia w relacjach z zdjęć: © GETTY | Anadolu AgencyWładimir Putin oskarżył Ukrainę o chęć odbudowy atomowego arsenału (Photo by Kremlin Press Office / Handout/Anadolu Agency via Getty Images)Dał temu wyraz ambasador Ukrainy w Niemczech, Andrij Melnyk: - Albo będziemy częścią Sojuszu, jak NATO i przyczynimy się do tego, że Europa będzie silniejsza, albo naszą jedyną opcją będzie uzbroić się samodzielnie [w broń atomową]. Jak inaczej możemy zagwarantować sobie obronę?Głosy te wykorzystał Władimir Putin w orędziu, które wygłosił z okazji uznania niepodległości oderwanych od Ukrainy separatystycznych republik w Donbasie. Prezydent Rosji zarzucił Ukrainie, że korzystając z dziedzictwa pozostawionego przez ZSRR mogłaby uzbroić się w broń atomową, co zmieniłoby układ sił w Europie, i - zdaniem Putina - stanowiło zagrożenie dla Rosji.